Powracam do Was z recenzją kontynuacji trylogii "Przez burze ognia". Z wielkim zapałem przystąpiłam do czytania tej książki i muszę stwierdzić, że tę pozycję, tak samo jak część pierwszą pożarłam w kilka godzin. Ale czy jest lepsza od swej poprzedniczki?
Dwa wrogie światy
połączyć może tylko miłość
Przeżyli eterowe burze, ale czy ich uczucie przetrwa bezmiar nocy?
Po miesiącach rozłąki Aria i Perry znów są razem, lecz ich wspólna przyszłość jest niepewna. Perry, nowy Wódz Krwi plemienia Fal, musi walczyć o zaufanie swoich ludzi. Aria zaś prowadzi sekretną misję. Do tego gwałtowność burz eterowych się nasila, a niekończący się półmrok spowija ziemię. Aria i Perry mają coraz mniej czasu, by odnaleźć Wielki Błękit. Czy zdążą, zanim bezlitosny żywioł zniszczy ich świat i marzenia o wspólnej przyszłości?
Tytuł: Przez bezmiar nocy
Autor: Veronica Rossi
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 352
2 tom trylogii Przez burze ognia
Od razu muszę stwierdzić, że pani Veronica Rossi pisząc tę pozycję nie straciła rezonu i nadal zagłębiała się w historię tej walecznej pary i bezlitosnego żywiołu. Podołała moim oczekiwaniom, utrzymując poziom, dzięki czemu czytając tę pozycję czułam w sobie dziwny triumf i ulgę, że nie dała mi wątpliwości co do mojej opinii, że jest na dobrej, choć długiej drodze do bycia autorką bestsellerów.
Z początku bałam się, że autorka zapomni o eterze i skupi się tylko na miłości między głównymi bohaterami, ale na szczęście tak nie było. Nie chcielibyśmy przecież, by cała akcja zniknęła, a książka zamieniła się w kolejny Zmierzch. Świat został wykreowany niesamowicie. Wszystko się dopełniało, a sam pomysł rozwinięcia wymiaru, dodanie intryg i kłamstw przedstawia książkę w jeszcze lepszym świetle.
Burze eterowe nadal stanowią wielką przeszkodę, a nawet się nasilają zostawiając naszym bohaterom coraz mniej czasu, by odnaleźć Wielki Błękit. Czy Aria i Perry znajdą czas na rozwiązanie swoich problemów? Czy uratują świat?
"Miłość jest jak morskie fale, czasem delikatna i dobra, czasem gwałtowna i straszna, ale nie ma końca, jest silniejsza niż niebo i ziemia, i wszystko co je dzieli."
W książce znowu spotykamy się z głównymi bohaterami "Przez burze ognia" - Arią i Perry'm, w których zachodzą wielkie zmiany. Robią się odpowiedzialni i mają na swoich barkach losy wielu ludzi. Perry staje się nowym Wodzem Krwi plemienia Fal i musi walczyć o zaufanie i bezpieczeństwo swoich ludzi, a Aria prowadzi sekretną misję, od której mogą zależeć losy wszystkich wokół niej. Ale czy znajdą czas na miłość? Na to musicie odpowiedzieć sobie sami czytając tę książkę, lecz to od razu można stwierdzić, po opisie trzeciej części, jak zarówno po fakcie, że nie mogłoby być inaczej. Argh... No hello!
Coraz bardziej zaczęłam zakochiwać się w Perry'm. Serio. Niestety jestem osobą, która bardzo mocno przywiązuje się do bohaterów i koniec serii czy trylogii, która podbiła moje serce kończy się moim lamentem, i wielkim kacem książkowym. Boję się, że tu będzie tak samo... :(
Perry okazał się jedną z lepszych postaci, ponieważ wykazał się odwagą, lojalnością i był do szpiku kości prawdziwy.
Cud, miód i malinki.
Ale tak czy siak na pierwszym miejscu w moim sercu będzie Roar, którego nie wychwaliłam w recenzji pierwszej części, za co powinnam dostać jak największe baty. No bo jak można kogoś takiego ominąć, czy przynajmniej lekko zignorować!? Skandal. Muszę powtórzyć to co napisałam w poprzedniej recenzji (klik), czyli fakt, że Roar był i jest świetny! Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części okazał się prawdziwym przyjacielem i oparciem dla Arii, i Perry'ego. Stwierdzam, że strasznie mu współczułam pod pewnym względem, którego nie mogę ujawnić, bo zepsułabym wam zabawę, ale jeśli czytaliście pierwszą część wiecie o co chodzi! :)
"Tęsknię za tobą.
Tęsknię. Tęsknię. Tęsknię.
Przygotuj się, bo kiedy znowu się spotkamy, już nigdy cię nie opuszczę."
Książka jest wciągająca i z strony na stronę robi się coraz bardziej interesująca. Czułam to samo co bohaterowie, a sam eter wywołał, nieprawdopodobną u mnie, dziwną melancholie.
Czytało mi się bardzo dobrze, a drobne rzeczy, których się czepiałam w poprzedniej części z lekka zanikały, ale nadal nie mogę powiedzieć, że ta książka jest niesamowita, ponieważ nie zasługuje na aż tak wielki epitet. Jest niezła, ale nie można powiedzieć, że porywa i rozkłada na łopatki. Systematyczność nie jest, aż tak bardzo widoczna jak poprzednio, a bohaterowie dają nam wiele lekcji z życia. No i mamy... MIŁOŚĆ.. i nienawiść... i... walkę... eter no i cóż, wiele uczuć.
- Denerwuję się, kiedy patrzysz na mnie tymi swoimi oczami.
- Innych nie mam.
- Nie chciałam przez to powiedzieć, że mi się nie podobają.
- Wiem, co chciałaś powiedzieć.
8/10

Zdecydowanie lubię tą serię ma w sobie ''to coś'' :)
OdpowiedzUsuńnamalowac-swiat-slowami.blogspot.com
"to coś" to chyba dobre określenie. Niby nie jest jakaś wybitna, ale czyta się ją szybciutko!
UsuńCieszę się, że jest ona tak pozytywnie odbierana wśród czytelników, ponieważ te dwa tomy czekają na mnie już od jesieni, a sama mam wątpliwości i boję się po nie sięgać.
OdpowiedzUsuńTrzeba przezwyciężyć strach i zacząć je czytać! Jeśli ci się nie spodobają- zrzuć to na mnie! :)
UsuńCzytałam pierwszy tom i się zakochałam *.*
OdpowiedzUsuńMoże jakiś górnych lotów to nie jest, ale jest inne niż wszystko i ma w sobie "to coś"
Zapraszam do siebie,
http://worldofbookss.blog.pl/
Również myślę, że jest niesamowita.
UsuńPozdrawiam.
Nie czytałam jeszcze, ale okładki są takie piękne że zachęcają z całą pewnością.
OdpowiedzUsuńFabułą jest również bardzo ciekawa.
Zapewne niedługo skusze się na przeczytanie tej serii.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/
Jeśli chodzi o okładki to muszę się zgodzić. Są fantastyczne! Fabuła również ciekawa- musisz przeczytać!
UsuńPozdrawiam!